wtorek, 7 października 2014

Coś prosto z Marsylii...

Witam wszystkich :)

Dziś za sprawą mojego bloga będziecie mieli okazję na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości i przenieść choćby w myślach do przepięknej Marsylii. A wszystko za sprawą mydła marsylskiego. Moje pochodzi ze strony www.marsylskie.pl.

Zobaczcie, jakie właściwości ma mydło marsylskie:

 zawiera 72% olejków roślinnych
•  jest w 100% naturalne, na bazie olejków roślinnych, bez tłuszczów zwierzęcych
• w 100% biodegradowalne
• neutralne dla skóry pH
• nie jest testowane na zwierzętach
• łagodzi podrażnienia, regeneruje komórki
• odżywia i wygładza
• nie wysusza skóry
• nie uczula - idealne dla alergików lub delikatnej skóry dziecka
• polecane do mycia twarzy i higieny intymnej
• ma działanie bakteriobójcze, oczyszczające i antytrądzikowe
• może być stosowane do delikatnego prania


Moje mydełko znajdziecie tutaj. Jak widzicie ta fioletowa kosteczka ma bardzo wiele zastosowań. U mnie jest używana tylko do mycia ciała i w tej funkcji sprawdza się bardzo dobrze. Jedyne do czego mogę się przyczepić to zbyt słabe wytwarzanie piany. Jest ona delikatna. Ale to w sumie tylko moje widzimisię, ponieważ lubię bardzo dużo podczas kąpieli. Muszę stwierdzić, że zalety przewyższają tą maleńką wadę. A mianowicie, po pierwsze - zapach! Jest on intensywny i bardzo przyjemny, na dodatek długo się utrzymuje. Właściwie, dla czyjego nosa woń bzu nie jest miła? :) Mydła w kostce porzuciłam już dawno na rzecz żeli pod prysznic, ale cieszę się że miałam okazję zaprzyjaźnić się z tym marsylskim. Skóra po jego użyciu nie jest napięta czy też ściągnięta, a wręcz mogę powiedzieć że delikatnie nawilżona. Aczkolwiek ja po każdej kąpieli używam balsamu do ciała. Co do innych zastosowań, to nie wypowiem się gdyż nie używałam go ani do twarzy (do tego służy mi inne mydło, o którym wkrótce napiszę), ani do higieny intymnej (tutaj używam żeli przeznaczonych specjalnie do tych miejsc). Zaciekawiło mnie to, jak wyglądałoby pranie ręczne z użyciem mydełka, jednakże stwierdziłam że pewnie po tym nie będę już go używać do mycia, więc trochę mi go szkoda. Może jak już z kostki zostanie malutka część, to wtedy coś nią wyszoruję. Nie wiem jednak kiedy to nastąpi, ponieważ po około 10 użyciach ubytek jest praktycznie niewidoczny i widać jeszcze na nim napisy. Jak pewnie widzicie na zdjęciu, kostka waży 100 gram, a jej skład jest taki:

(klik w zdjęcie, aby powiększyć)

Używałyście mydła marsylskiego? Co o nim sądzicie?

13 komentarzy:

  1. Moja mama właśnie używa mydła marsylskiego z masłem shea, muszę w końcu sprawdzić jak się sprawdzi u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię masło shea, więc też jestem ciekawa :)

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam takiego mydełka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię mydła marsylskie:) Miałam okazję używać lawendowego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam takie marsylskie mydełka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam mydła marsylskie miałam już kilka wariantów

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie miałam okazji używać, ale mnie bardzo zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem ciekawa, może to mnie nie uczuli bo zazwyczaj po mydełkach w kostce mam jakieś wysypki czy coś :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiałam, ale nic takiego nie wystąpiło więc spróbuj :)

      Usuń
  8. Pierwszy raz spotykam się z marsylskim mydłem :D

    OdpowiedzUsuń

* Odwiedzam blogi wszystkich komentujących i staram się odwdzięczać za komentarze :) *